W długi kwietniowy weekend (akurat ANZAC day wypadł w piątek) udałem się na Tasmanie. W czwartek po pracy wsiadłem na prom Spirit of Tasmania żeby w piątek rano dotrzeć do Devonport na Tasmanii. Tam wypożyczyłem samochód i pojechałem do Cradle Mountains. Pogoda nie była za dobra — mglisto i w górach przelotne opady deszczu. Zrobiłem sobie całodniową wspinaczke na Mt Craddle — szczyt ma tylko 1545 ale do łatwych nie należy. Jest to wspinaczka po olbrzymich kolumnach skalnych. Podczas złej pogody jest niebezpiecznie. O ile wejście było bez problemów to podczas zejścia pogoda sie załamała i zaczęło walić deszczem ale udało sie :) Wieczorem zaczęło bardzo mocno padać. Takiej apokaliptycznej ulewy jeszcze nie widziałem. Na szczęście zanim rozpetało się to piekło miałem już nocleg za 17 dolarow w drewnianej chatce na campingu.
czytaj dalej
Podobno jedną trzecią powierzchni Melbourne (nie uwzględniając przedmieść) stanowią parki. Nie trzeba specjalnie sie nachodzić żeby dotrzeć do jakiegoś parku. Jednakże w słoneczne weekendy jest tam tłoczno, ludzie leżą na trawnikach — coś piją z owiniętych papierową torbą butelek, siedzą na ławkach, relaksują się. Mimo wszystko jest cicho i spokojnie — nie słychać w ogóle zgiełku miasta a to wszystko zaledwie 15 minut na piechote od centrum.
czytaj dalej
W niedziele postanowiłem zobaczyć wioske — czyli pojechać gdzieś poza Melbourne. Pojechalem pociągiem podmiejskim do miasteczka Belgrave jakieś 40 km od Melbourne. Z Belgrave moża podjechać busikiem pod kolejke na szczyt Mount Dandenong skąd rozpościera sie pono piękny widok na Melbourne i na zatoke — ale nie ma sie co podniecać bo szczyt ten ma 633 metry. Można też przejechać się starą kolejką z lokomotywą parową do Lakeside i spowrotem. Akurat się złożyło że busik nie kursował w niedziele w ogóle (już poza sezonem) więc zdecydowałem się przejechać tą kolejką. Nazywa się ona Puffy Billy i została wybudowana wspólnymi siłami osadników którzy po prostu chcieli mieć jakiś wygodniejszy dojazd do cywilizacji w 1900 roku. Jest to jeden z pierwszych pociągów w Australii. Od jakiegoś czasu stanowi atrakcję turystyczną.
czytaj dalej
Zacząłem rozglądać się za mieszkaniem bo w hotelu mogę przebywać tylko do końca kwietnia. Okazuje się że wynajęcie mieszkania w Melbourne nie jest takie proste. Ciągle pojawiają sie oferty wynajmu ale sprawa wygląda tak: Trzeba najpierw zobaczyć mieszkanie (zrozumiałe)…tyle że przychodzi np 10 osób a potem w trybie rozpatrywania podań wyłaniany jest zwycięzca — zatem trzeba sie nieźle najeździć po mieście, składać podania i liczyć na szczęście. Samo podanie to też jest niezła jazda: trzeba uzbierać minimum 100 punktów za paszport, prawo jazdy, świadectwo urodzenia, wyciąg z konta z banku, i takie tam. Trzeba też podać referencje od pracodawcy. No masakra — załatwiania więcej niż z kredytem w Polsce :) Oglądałem już z 5 mieszkań — 2 z nich to porażka.
czytaj dalej
Dziś poszliśmy na wycieczkę po mieście. Założyliśmy sobie konta w banku. Sandra (z HR-u) nas troche pooprowadzała po mieście. Potem lunch i jeszcze na chwile posiedzieć do biura. O 15-tej już byliśmy wolni. Generalnie luzik, nie ma żadnej orki. Kuchnie mamy słabą — to mały aneks do dużego pomieszczenia gdzie ludzie ‘pracują’ — …too chyba za duże słowo :)) ale i tak nie będziemy z niej długo korzystać bo od maja będziemy siedzieć w biurze u klienta. Przez kolejne dni aż do końca miesiąca będziemy mieć szkolenie więc jak na razie wakacje — temperatura w dzień 27 stopni. Pozdro.
Cały dzień opowiadali nam w konferencyjnym o projektach, gdzie najlepiej szukać mieszkania w Melbourne i takie tam sprawy organizacyjne. Wzięli nas na lunch — firma stawia :) Wygląda na to że to będzie praca u klienta (niestety w garniaku) czasem będzie to bussines trip do Sydney. Pełen luz.
Mieszkam w pokoju hotelowym na parterze a w Melbourne w centrum miasta oznacza to że widok można mieć z okien tylko na ściany sąsiednich wieżowców. Jak chce sprawdzić czy leje albo świeci słońce to musze wystawić głowe przez okno. Światło naturalne prawie tam nie wpada. I dla tego w niedziele obudziłem sie dopiero o 15-tej :) Tak czy inaczej jeszcze porobiłem troche fotek.
czytaj dalej
“Takie jest życie” powiedział Ned Kelly zanim go powieszono w 1880 w więzieniu w Melbourne. To niesamowite że morderca Ned Kelly przelewający krew policjantów stał się postacią niemal legendarną w Australii. Po raz pierwszy zadrwił sobie z prawa w wieku 23 lat gdy postrzelił konstabla w nadgarstek. Wkrótce potem gdy z bratem i przyjaciółmi uciekli do buszu stało się o nich głośno. Lata 90-te XVIII wieku to okres kiedy to napady na podróżnych w Australii były na pożądku dziennym. Stosunkowo łatwo można było zostać pozbawionym kosztowności, pieniędzy. Procederem tym trudnili sie głównie zbiegli skazańcy którzy znajdowali schronienie często wśród wiejskiej biedoty, zwykle wywodzącej się od irlandzkich imigrantów lub zesłańców politycznych.
czytaj dalej
Podróż do Melbourne rozpocząłem w Krakowie. Samolot z nieznacznym opóźnieniem wylądował w Monachium — miałem zaledwie godzine żeby dotrzeć na terminal 1 i sie zaczekinować — niestety nie ma tam takiej wygodnej kolejki naziemnej łączącej terminale jak na lotnisku we Frankfurcie i trzeba było się tam dostać pieszo. Kolejny odcinek podróży do Dubaju pokonałem z Emirates Airlines — muszę przyznać że poziom obsługi i wygoda lepsza niż w Quantas którymi to leciałem 2 lata temu do Nowej Zelandii. Po 6-u godzinach samolot wylądował w Dubaju a konkretnie zaparkował na jakimś parkingu dla samolotów. Do terminalu dowieziono nas autobusem — czas dojazdu to jakieś 20 minut ! (ten kierowca to se chociaż pojeździ w przeciwieñstwie do kierowców autobusów w Balicach w Krakowie :) )
czytaj dalej
Jeszcze przed świętami pożegnałem się z poprzednim pracodawcą i wkrótce rozpocznę pracę w innej firmie. Przez 12 miesięcy bedę pracował w Australii by potem kontynuować w Polsce. Mam nadzieję że będzie to niesamowity czas, już planuje zakup porządnej terenówki Toyota Landcruiser HZJ75 lub J80. Australia to świetna baza wypadowa na wyspy pacyfiku — wierzę że będzie super !!!