Mount Bogong
Minął tydzień od wyprawy na Fraser Island i kolejna wycieczka — Mount Bogong. Jest to najwyższy szczyt stanu Victoria a nazwę zawdzięcza pewnemu gatunkowi ciem. Ćmy Bogong w każdą wiosnę nadlatują z gorącego Queenslandu w chłodniejsze alpy Australijskie. Zawierają one pewien poziom arszeniku który po śmierci przenika do środowiska i podobno istnieje spore zagrożenie dla innych gatunków zwierząt żyjących w alpach Australijskich. Zatem w sobote pojechaliśmy z Sylwią i Tomkiem do Mount Beauty — miejscowośc ta stanowi bazę wypadową na Mount Bogong. Jeszcze celem wyjaśnienia — Mount Beauty to — nie wiedzieć czemu — miejscowość, nie góra. Wyjechaliśmy z Melbourne o rozsądnej godzinie bez pośpiechu i na miejscu byliśmy wieczorkiem. Po zaczekinowaniu się w motelu pojechaliśmy jeszcze na krótki spacer na Robers lookout. Następny dzień przenaczyliśmy na atak na mount bogong i powrót do Melbourne — ambitnie bo trekking zajmuje jakieś 8 godzin i potem jeszcze 365 km do Melbourne. Mount Bogong ma 1986m więc nie tak dużo ale od parkingu jest do pokonania róznica poziomu 1400m. Najgorsze były pierwsze 2 godziny. Cały czas ostro pod góre bez nawet najmniejszego wypłaszczenia. Kiedy wyszliśmy ponad las otoczyła nas dość gęsta mgła która ustapiła dopiero po wejściu na szczyt czyli idealnie. Cały czas targałem ze sobą “nagrodę” którą spożyłem rozkoszując się ładnym widoczkiem. Droga powrotna okazała się niesamowicie męcząca — trzeba bylo w końcu zejść te 1400 metrów, potem jeszcze jazda kilka godzin samochodem. W Melbourne byliśmy w nocy około 2-giej lub 3-ej. Alpy Australijskie zajmują ogromną powierzchnię, rozciągają się od Victorii aż po New South Wales przez kilkaset kilometrów. Są to bardzo stare góry, dużo starsze niż himalaje czy alpy nowozelandzkie i przez to szczyty stanowią łagodne pagórki — wiatr,deszcz zdołały skutecznie wygładzić te górki.





























































Komentarze