Podsumowanie
Mój pobyt na antypodach dobiega końca więc jak sądze jest to ostatni wpis na tym blogu a swoją aktywność przeniosę do działu off-road. Plan wykonany w 99%. W tym czasie byłem trzy razy w Nowej Zelandii, udało mi się odwiedzić prawie wszystkie stany Australii (Nortern Teritory, Western Australia, Queensland, New South Wales, Australian Capital Teritory, Tasmania, Victoria). Prawie, bo nie byłem w South Australia ale z prostej przyczyny — tam nic nie ma. Jedyne co mogło mnie ciągnąć do South Australia to oddanie butelek po 5 centów za sztuke których jakby nie było się troche uzbierało. W Australii butelki skupują tylko w South Australia dlatego żal mi ludzi z Nortern Teritory. A skupują wszystkie butelki: plastikowe ,szklane.. nawet z żywca. Przejechałem parchem około 14 000 km oraz jakieś 8800 km w wypożyczonych autach tam gdzie parcha sie nie dało zatargać. 14 razy gdzieś leciałem samolotami. Muszę przyznać że zobaczyłem ładny kawałek Australii nie mniej jednak nie chciałbym tu mieszkać na stałe. Australia wcale nie jest jakimś niesamowitym rajem, zmagają się z tymi samymi problemami co w Polsce, istnieje przestępczość, korupcja, kłótnie i przepychanki władz…i mają okrutnie niedobre piwo co widać na poniższym zdjęciu :) Jedyne czego będzie mi brakować w Australii to zawsze pięknej pogody i nieograniczonych możliwości off-roadowych. Niewiele jest takich miejsc na świecie gdzie można legalnie poszaleć terenówką po plażach. Australia może być nudna z tego względu że gdziekolwiek pojedziesz będą ci sami ludzie: australijczycy i aborygeni. Myślę że jednak dużo ciekawsze jest podróżowanie po europie, afryce, azjii gdyż tam zawsze trzeba przekraczać granice państw i często kultur. Czasem po drugiej stronie granicy otwiera się totalnie inny świat, kontrasty potrafią być oszałamiające. I nie prawdą jest że w Rosji, Mongolii żyją barbarzyńcy którzy napadają na przybyszów — wielu się już przekonało że gdzie jest bieda jest też niesamowita gościnność, byle daleko od miast. Myślę że dużo piękniejszy “outback” jest w Mongolii i nie trzeba wydawać fortuny żeby się tam dostać w przeciwieństwie do Australii. Zatem płatne wakacje się kończą i czas wracać do domu. 1 kwietnia bede juz w Krakowie. Niestety dałem się wrobić w połączenie przez Abu Dhabi w emiratach gdzie mam 19 godzin przerwy ale firma płaci za hotel więc nie jest źle pod warunkiem że dostane wize tranzytową. Szykujta się…nadciągam.



Komentarze
Na tych butelkach jesteś jakieś 50$ w plecy. ;) Dzięki Michał za wspólne wycieczki! Do zobaczenia w PL!
heh… ale ten rok szybko przeleciał :) no ale Polska czeka!!!
Szykuje się…